Menu

CO W NOSIE KRĘCI

Blog o perfumach

Kolekcja

W Raciborzu-Miedonii przybyło 6

elve

nowe

Oto garść nowych nabytków.

Z dawna lubiany Eau de Cartier w ślicznym flakoniku i odpowiedniej dla mnie pojemności. Dym w olejku, czyli Burning Leaves. Cinnamon CdG, kupiony z myślą o wiośnie i lecie, zapach który bardzo umilił mi życie w szpitalu kilka lat temu. Wersja EdP fenomenalnego Envy, ciekawe, czy trwalsza niż EdT. Addict, w którym się niedawno rozkochałam - ekstrakt, niewiele się różni od EdP, ale buteleczka ładniejsza, bo smukła. No i niespodzianka - Amour, do którego zapałałam nagłą miłością po tym, jak spodobała mi się wersja le Parfum. Tak się cieszę, że mam w końcu ten bajeczny flakonik na półce!

Jak dobrze, że wszechświat się rozszerza

elve

Przynajmniej jest szansa, że zmieszczę gdzieś w nim moją równie jak on puchnącą kolekcję.

nowe w kolekcji 2.11.2008

Najwięcej radości przyniósł mi Nocny Ptak, który ze sprayu jest 2 razy piękniejszy, niż z próbki. O mojej słabości do Labdanum wiecie, Wenge wzięłam w ciemno i zadziwia mnie jego nietrwałość. Rzeczywiście jest to baza, na której zbudowano znacznie trwalszy Black Cashmere. White Patchouli jest rewelacyjna, co do Czarnej Goździkowej - ciągle nie mogę się zdecydować, obecnie szala przechyla się na nie. Dość męcząca z niej baba. Mam nadzieję, że mimo mojej niechęci wkrótce wystawię jej opinię. A Keiko Mecheri to bardzo różany Oliban.

No to się doczekałam.

elve

Długo na nią polowałam. Jakimś cudem pojawiła się, jakiś cudem nikt poza mna jej nie chciał. I wreszcie jest - od dziś na mojej półce. L Lolita Lempicka, nieśmiertelna cukrowa syrena, czyste perfumy.

 

L Lolita Lempicka

I tak się boję, że mi spadnie i się rozleje, że nie będę nią oczu cieszyć, tylko zamknę w ciemnej szafie. Atomizer na przelanie części już czeka :)

Dawno mnie żaden flakon tak nie ucieszył.

O tym, że kiedyś lubiłam Lutensa

elve

O prawdziwości tytułu niech świadczy to zdjęcie, zrobione nie tak dawno, bo jakieś 2 tygodnie temu:



Był to szczytowy okres mojego zauroczenia zapachami Serge'a i Chrisa, okres który należy już do przeszłości i raczej nie powróci. Miałam osiem butelek i pomyślałam sobie, że raczej więcej mieć już nie będę, więc rzecz postanowiłam uwiecznić na matrycy cyfrowej. Miałam rację - obecnie dwie flaszki znajdują się gdzie indziej (Cedru chciałam się pozbyć od dawna, Rousse oddawałam z mieszanymi uczuciami, ale jakoś nie mogłam znaleźć dla niego czasu i serca), a i reszta jest zagrożona. Dlaczego? - mógłby spytać ktoś pamiętający moje zachwyty nad Chergui czy Ambre Sultan.

Odpowiedź w następnym wpisie.

© CO W NOSIE KRĘCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci