Menu

CO W NOSIE KRĘCI

Blog o perfumach

Muchy w nosie 2015-06-05

elve

Eight & Bob Cap d'Antibes — kompletnie nie rozumiem fenomenu tej marki. Tu mam fiołek, cedr, nutę wodną i zieleń — wszystko dramatycznie odarte z naturalności. Być może to kwestia zestawienia, ale na mnie ta mieszanina pachnie bardzo syntetycznie, zimno i sztywno. Trwałość nie jest tu zaletą.
Nie.

Eight & Bob Egypt — mam cichą nadzieję, że Egipt nie dowie się, co się wyczynia z jego imieniem, do jakich niecnych celów się go używa. Na mnie pachnie toto jak licha woda kolońska z kiosku Ruchu, udająca coś, czym nie jest. Nieudana zabawa w ciepło-zimno.
Nie.

Il Profvmo Cortigiana — ciekawie rozegrany migdałem akord irysowy. Powinno być mdląco słodko, ale udaje sie nie być, i jest to pewna innowacyjność, którą doceniam. Nie nosiłabym, ale przynajmniej się nie nudzę.
Tak.

Puredistance White — zapach dzienny i słoneczny, sprawia mi dużo radości. Skład nieco mnie dziwi, bo czuję głównie wysyconą, ciężką bergamotkę, osadzona bezpośrednio na lekkim piżmie, nieco wspartą różą. No więc niby nic, a jednak coś. Paradoksalnie jest to bardzo dobry zapach na lato.
Tak.

SoOud Jadab Eau Fine — jak zwykle bardzo orientalnie i z premiery na premierę coraz przyjemniej – dużo kadzidła i skóry, utartych na jednorodną papkę. Całość ma rzeźbę i masę, używając nomenklatury kulturystycznej, od siebie dodam, że pojawia się też głębia. Udana, nie wnosząca nic nowego kompozycja. To przykre, kiedy wypada napisać,że i taki zapach jest zbędny.
Przyjemnie powąchać.

Brousseau Ombre Rubis — rzewny jaśmin, początkowo soczysty, następnie wytrawiony, niemal jałowy. Sporo pudrowości, która tłamsi zieleń, skłębioną, rosnącą wsobnie. Raczej zbędna rzecz.
Nie.

© CO W NOSIE KRĘCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci