Menu

CO W NOSIE KRĘCI

Blog o perfumach

Montale Kabul Oud

elve

Rzadko piszę coś o Montalich (sic!), bo rzadko warto. Ale tym razem jest inaczej.

Ale zanim zacznę, coś z nieco innej beczki. Otóż tego lata, wracając wieczorem do domu, często przechodziłam lub przejeżdżałam rowerem obok niezwykle pachnącego miejsca. Wrażenie było niesamowite: pęd owiewał mi twarz i nagle: łup! ściana kumaryny, z nutą damaskonu. Za każdym razem prawie spadałam z roweru, albo stawałam jak wryta, a potem latałam z nosem przy ziemi, żeby znaleźć źródło. Nos niestety szybko się przyzwyczajał i gubił trop. W końcu jednak uparłam się, że to musi być ta niepozorna roślinka, płożąca się właśnie w tym miejscu, która en masse pachnie właśnie tak cudownie oszołamiająco. Ale co to jest? Nie miałam pojęcia, słabo się znam na roślinach. No i dziś, przygotowując listę nut do Kabul Oud, po prostu na nią wpadłam! Dzięki ci, cudowny nostrzyku, za urozmaicenie mi tylu letnich nocy i dni :)

(Nawet, jeśli to coś pachnącego wcale nie było nostrzykiem, tylko na przykład tym: to co pachnie)

Kabul Oud zachwyca miękkością nut, które miękkie być nie zwykły. Utarło się kojarzyć oud z zapachem aseptycznym, przypominającym lizol. Rzeczywistość jest zupełnie inna - lizolowa woń jest raczej następstwem użycia gwajakolu z grupy fenoli, o bardzo charakterystycznym zapachu. Sam oud posiada niebywale skomplikowany strukturę olfaktoryczną, o która w perfumach dostępnych na polskim rynku niełatwo, a o której pięknie pisze Arcadi Boix Camps na swoim fejsbókowym profilu, polecam.

MKOW Kabul Oud nuty fenolowej właściwie nie ma, nie występuje też typowa w tej sytuacji róża. Natomiast przepięknie, niemal mlecznie wpisane są tu pobłyskujące leniwie ziarna kawy, które razem z ciemną, labdanową żywicą sprawiają, że zapach płynie żywiczną, lepką strugą, jak lawa, ale prawie niezauważalnie. W czasie zmienia się niewiele, najpierw tchnąc słodyczą, potem stopniowo wzmacniając stronę drzewną, oudową właśnie. Całość jest zaskakująco, wyraziście ciepła, ciepłem paleniska, gorącem aromatycznego kubka napoju, który tak się będzie przydawał w nadchodzące, ciemne poranki. Bardzo polecam!

Trwałość: bardzo dobra, ponad 8 godzin, wysycenie bardzo dobre, emanacja dystyngowana. Ogon jest tu niepotrzebny, nawet nie zwróciłam uwagi, czy się ciągnie.

Nuty: mirra, cedr, tymianek; labdanum, paczula, kawa, nostrzyk; oud, gwajak;
Rok powstania: 2011.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • forevermore79

    To ja jeszcze tylko dodam informacje, ze ten slynny Montale Montalem podobniez nie jest.
    Tak od poczatku zarzekala sie marka, co jednak nie powstrzymalo prestizowego dubajskiego Paris Gallery od sprzedazy tego zapachu. Od niedawna jednak usunieto go z oferty, zniknal z bazy Fragrantica i staje sie niemal mityczny.
    Chyba nie dowiemy sie, jak jest naprawde (majac na uwadze dziwne relacje pomiedzy francuskimi a arabskimi filiami Montale i ich siostrzanymi Tanelli i Mancera), ale jesli to cudem jakas "podrobka", to i tak jest to nieziemsko dobra robota.

  • elve

    Tak, to ciekawa historia, i bardzo zagmatwana, tak bardzo, że nie chciało mi się o niej pisać :) więc dzięki za komentarz - wyjaśniać to on nie wyjaśnia, ale dorysowuje ciemne, gęste tło :)

  • forevermore79

    Ano zagmatwana! Jeszcze dodam, ze pare tyg. temu na oficjalnym fejsie Montale pojawil sie komunikat, ze to fake. Na komentarz fanow firma juz nie potrafila odpowiedziec. Wyglada, ze jest Montale francuskie i jest arabskie :)

  • elve

    i teraz pytanie: który jest lepszy? :D

© CO W NOSIE KRĘCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci