Menu

CO W NOSIE KRĘCI

Blog o perfumach

Dziś testowałam: Kenzo Flower Tag, Calvin Klein One Shock

elve

Oba zapachy pochodzą jeszcze z zeszłego roku - cóż, nie ma możliwości, żeby poznać wszystko o czasie, w świecie ponad 10000 zapachów i około 1000 premier rocznie jakieś zaległości będzie się mieć zawsze. Tu akurat szczególnie nie ma czego żałować, choć gdybym była mężczyzną, pewnie wcześniej zrecenzowałabym CK One Shock. I od niego zacznę.

Konstrukcja to mocno syntetyczna, ale obdarzona dużym urokiem. W głowie bardzo dobrze wysycone przyprawy i wyraźny akord kawowy, lekko słodki i pieprzny, z czasem coraz bardziej przypominający czekoladę. Na szczęście nie pojawia się na mnie ogórek w żadnej formie, ani inna wodnista nuta, których od jakiegoś czasu nie znoszę - kompletnie popsułaby wrażenie. Całość jest bardzo mocno wypolerowana, gładka i błyszcząca - trochę za bardzo. A szkoda, bo bardzo fajnie jest rozegrana w tym zapachu słodkość - na kremowo. Taka gęsta, kakaowa piana. Jednak na dłuższą metę nie chciałabym mieć z CK One Shock do czynienia.

Nuty: klementynka, fioletowa lawenda, ogórek, osmantus, czarny pieprz, kardamon, czarna bazylia, czekolada, tytoń, ambreina, paczula, kaszmirowe piżmo;
Rok powstania: 2011;
Zamieszała: Ann Gottlieb

Kenzo Flower Tag natomiast jest czymś, do czego przemysł perfumeryjny zdążył nas już przez lata przyzwyczaić, co wcale nie czyni tego czegoś pożądanym ani nawet uprawomocnionym. Nijakość, bylejakość, nuda. Znany z klasycznego Flower, w moim odczuciu niezmiennie niewybaczalny, pudrowy akord zalano rozwodnionym, owocowym kompocikiem, oprawiono w nowe szkło, i kazano zarabiać na markę. Cóż, z mojej krwawicy nie dostaną złamanego grosza.

Nuty: mandarynka, czarna porzeczka, rabarbar, jaśmin, konwalia, herbata, wanilia, białe piżmo;
Rok powstania: 2011;
Zamieszał: Olivier Cresp

Zapachom generycznym dedykuję:

© CO W NOSIE KRĘCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci