Blog > Komentarze do wpisu

Idole de Lubin EdP

idole edpNigdy nie zrecenzowałam pierwszej edycji Idole - wody toaletowej. Mimo całego uroku, jakim emanowała butelka (która niestety sporo traciła w bezpośrednim kontakcie), mimo bardziej niż zachęcających nut, i wspaniałej historii dokonań kreatorki, nie byłam w stanie uchwycić tego zapachu. Był zbyt ulotny, tak nietrwały, że zanim zdążył się na mojej skórze rozwinąć - znikał. Nie widziałam sensu w opisywaniu takiego ducha. Pozostałam z wrażeniem, że dużo tracę. I dlatego wieść o powstaniu silniejszego stężenia tego czarnego dżina bardzo mnie ucieszyła.

Okazało się, że nie była to radość na wyrost. Idole EdP wreszcie na mnie pachnie. Od tego zacznę - że jest diablo trwały, przenikliwy, mocno trzymający się skóry i ubrań, przesiąkający na sprzęty, solidnie wysycony. Jest go dużo i jest gęsty, nawet w ilości jednego psika.

A jak pachnie? Dla mnie - abstrakcją rumu. Abstrakcją prawdziwszą, niż jej podmiot, i dużo, dużo piękniejszą. Od razu się przyznam, że uwielbiam, kiedy perfumy to robią - a właściwie generalnie, kiedy to coś, ten cud, dzieje się, i po tym poznaję prawdziwą sztukę - kiedy dzieło nie naśladuje ślepo rzeczywistości, ale dodaje coś od siebie, w końcowym efekcie tworząc nową jakość. A zatem Idole EdP pachnie rumem - ale rumem gęstym, utoczonym z żywicy jakiegoś ciemnego drewna, długie lata nasączanego łaskawym, bardzo ciepłym słońcem. Być może samym destylatem była nietrwała wersja EdT - w końcu alkohol szybko ucieka ze skóry, zwłaszcza w wysokich temperaturach. Tu dołożono solidnego zagęstnika, mętnego sosu utartego z żywic, przypraw, cukru i bólu. Jest coś dystyngowanie gorzkiego w tej kompozycji, szlachetny grymas zaciśniętych w trudzie ust. Ta szczypta garbnika, ta kropla potu otwiera w Idole tylne drzwi, za którymi jest bardzo ciemno, i bardzo przestronnie. Dłonie Idole EdP, które mogłyby być tylko piękne, długopalce - są również spracowane, miejscami twarde, posmużone kadzidłem, pełne wrośniętych pierścieni słonawego dymu, udekorowanych nieoszlifowanymi kamieniami o ciepłych, zasnutych zmierzchem barwach. Dłonie należące raczej do mężczyzny, który poznał uroki ciemnej strony mocy - i pozostał sobą.

Jest to naprawdę udana kompozycja, i nie przeszkadza mi nawet jej spora linearność - spowodowana nie tyle niewielką liczbą składników, co potęgą głównego akordu. Idole EdP pozwala bezpiecznie zanurzyć się w zapachową krainę, gdzie ciemność jest piękna.

Nuty: rum, szafran, skórka gorzkiej pomarańczy, kmin; palma dum (widlica tebańska), palony heban, trzcina cukrowa; skóra, czerwony sandałowiec, ambra;
Rok powstania: 2011;
Zamieszała: Olivia Giacobetti.

środa, 22 lutego 2012, elve
Related Posts with Thumbnails
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:



RichardDawkins.net