Menu

CO W NOSIE KRĘCI

Blog o perfumach

Montale Dark Oud

elve

montale dark aoudNie sądziłam, że Montale mnie jeszcze kiedyś pozytywnie zaskoczy. A tu proszę bardzo - pozytyw. Co prawda odosobniony - bo Pure Gold, które pojawiło się w Quality równolegle z Dark Aoud nie zachwyca mnie niczym, poza trwałością - ale nie mam zamiaru wybrzydzać, że tylko jeden ładny klejnocik w czasach posuchy.

To rzadki przypadek, kiedy moc i urok perfum tkwią w niewielkiej ilości dających się wywąchać składników. Producent wymienia tylko dwie nuty: drzewo agarowe i sandałowiec. Z tych dwóch komponentów można zrobić zapachy bardzo różne, w zależności od tego, na jakie konkretnie ich aspekty położy sie nacisk. Można ukręcić oud rodem z M7 - słodki, zatykający, przemożny - z obrzydliwie białym drzewem sandałowym rodem z Santal Blanc Lutensa - nawet wolę sobie nie wyobrażać koszmaru, jaki wykwitałby na skórze w wyniku takiego sparowania. Oba rodzaje drewna - i agar i sandałowiec - potrafią objawiać się w bardzo różnych formach. Oud może być nieprzyjemnie medyczny, niebezpiecznie blisko skoligacony z wonią aseptycznego lizolu, ale czasem występuje w formie cichutkiego szmeru w rejestrach drzewno-zwierzęcych. Sandałowiec to jeszcze rozleglejsze terytorium - bywa miękki i maślany, ale potrafi też wyschnąć i najeżyć się tysiącem drzazg, robiąc się kompletnie niepodobny do swojego alter ego.

W Dark Aoud postawiono na dość mroczne, głębokie i niełatwe drzewo agarowe, na szczęście bez przesady idącej w rejestry medyczno-higieniczne. Wąchając je mam poczucie, że obcuję z czymś szlachetnie starym, nie narzucającym się, pewnym swej mądrości i potęgi tak bardzo, że udowadnianie czegokolwiek światu byłoby kompletnie niepotrzebne. Jest to oud cichy, ale trwały i silny. To ten typ mocy i autorytetu, który nie musi podnosić głosu - przeciwnie, im ciszej mówi, tym większy wzbudza respekt.
Tego tajemniczego nieznajomego powiązano z dosyć okrągłym sandałowcem. I znów - szczęśliwie uniknięto przesady, z jaką mam do czynienia w Tam Dao, które choć fascynujące przy pierwszym kontakcie, w miarę rozwoju znajomości zaczyna odstęczać ociekającym tłuszczem. Sandałowiec w Dark Aoud nie jest zbyt maślany - on jest maślany ledwie, to taka cicha, ale wyraźnie wymówiona sugestia miękkości i kremowości. W całym tym łagodnym tchnieniu nie tonie jego nadzwyczajna suchość i lekkość.

Oud jest wyraźnie wyczuwalne w pierwszej fazie brzmienia zapachu - ja zostałam nim skutecznie zaintrygowana i wciągnięta w zapach, lekko odstręczający, ale - no właśnie - bardzo, ale to bardzo fascynujący, miły jakąś taką obcą serdecznością - jak niespodziewany, czuły dotyk ręki w ciemności. Z czasem pojawia się więcej sandałowca, i to trudne, początkowe uczucie jest łagodzone i wyraźnie piękniejsze.

Nie przypominam sobie, żeby któryś Montale podobał mi się równie mocno.

Nuty: oud, drzewo sandałowe.



© CO W NOSIE KRĘCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci