Blog > Komentarze do wpisu

Amouage Memoir Woman Memoir Man

Moi drodzy, życie jednak potrafi być piękne.

Czasem przychodzi do mnie ta myśl z powodu tak prozaicznego, jak perfumy.

Co to za moc musi być w nich ukryta, żeby dotrzeć do akurat mocno zagrzebanego w ciemnym szlamie umysłu i wpuścić tam taki promień światła, taką myśl optymistyczną?
A przecież miały być raczej ponure. Flakon jest wykonany z ciemnego kryształu. Inspiracje: Baudelaire, czarny łabędź, absynt. Dekadencja, schyłek, sobowtóry, czarna chata Twin Peaks.

I owszem, jest ciemno. Ciemnością bardzo gęstą. Ciemnością kunsztowną, każącą się przez siebie przedzierać. Cieniem, który przyciąga wzrok, i na który trzeba patrzeć, by wiedzieć, gdzie pada, jak jest duży, i jak nim kierować. By na koniec zostało piękno.

Tu piękna na koniec jest tak wiele, że śmiało mogę powiedzieć, iż duet Memoir nie ma sobie równych wśród tegorocznych premier. Obie wersje są skończonymi majstersztykami, gdzie po długiej, zaskakującej i miejscami wyczerpującej podróży dociera się w miejsca, od których nie ma odwrotu, bo się mieć go nie chce. Spokojne przystanie zbijającej z nóg urody.

memoir womanWersja damska otwiera się akordem równie trudnym, co Onda. Chwilę migocze czymś bardzo cielesnym, kwaśnym, przełamanym eleganckim akordem skórzanym, by z tego progu spaść w objęcia tuberozowatego bukietu. Opada przezeń powoli, bo zgodnie z opisem nut, kwiaty są tu bogate, rzekłabym: gęste. Cieszy mnie to powolne opadanie, bo można w jego trakcie nacieszyć się niespotykaną goryczą tych perfum: skóra, kozieradka, chłodnawe labdanum grają tu wyważony, smutno-cyniczny koncert, naświetlający równie nieczęsto wykorzystywany aspekt białych kwiatów: w nich też przecież drzemie gorycz.

Na tym etapie rozwoju - który jest tych perfum młodością i po części wiekiem dojrzałym - Memoir przywołuje najlepsze skojarzenia z Shalimar i Felanillą, mimo braku wanilii. Jej słodycz zastąpiono tu krągłym jaśminem podlanym żywicami. Nie jest to idealny substytut, i chyba nawet nie ma nim być, w każdym razie dobrze się stało, bo połączenie kwiatowo-żywiczno-dymnych nut z przenikającym całość zapachem garbników jest czymś, na co warto było długo czekać.

Tu kończą się wszelkie wolty, zapach staje się bardzo klasyczny, archetypicznie kobiecy i stereotypowo brunetkowy. Żadne z tych określeń nie jest ujmą, zwłaszcza jeśli na dnie pamięci zalega gdzieś przeczytane zdanie, że Marylin Monroe w rzeczywistości była brunetką. Memoir ma ciemne oczy, długie, wyraziste rzęsy i woal czarnych piór wokół szyi i nadgarstków. Jest nasycona i syci wszystkich wokół.

Sklasyfikowanie damskiego Memoir jako szypru powinno mnie w pierwszym odruchu zdziwić, ale nie dziwi. Szyprem - tak mi się przynajmniej wydaje - może być obecnie praktycznie dowolny zapach, który nie pochodzi z korporacyjnej, wytłoczkowo-melasowej kadzi. Jedyna konkluzja jaka przychodzi mi na myśl, to życzenie, żeby wszystkie szypry pachniały równie niebanalnie, bogato i orientalnie jak ten. Trwałość również jest wyśmienita, natomiast dziwne rzeczy dzieją się z odczuwaniem tego zapachu. Testowany na ręce sprawia wrażenie, jakby miał dominować otoczenie w promieniu 5 metrów, w rzeczywistości, kiedy się go nosi globalnie, zdarza się o nim komplentnie zapomnieć. Generowany ogon nie jest tak zamaszysty, jak by można się było obawiać, aura również nie oślepia. Doskonale wyważona kompozycja.

Nuty Memoir Woman: mandarynka, kardamon, absynt, różowy pieprz; pieprz, pączki goździków, obitość białych kwiatów, róża, jaśmin, ciemne drewno, kadzidło frankońskie; styrak, mech dębowy, kastoreum, skóra, labdanum, kozieradka, piżmo;
Rok powstania: 2010;
Zamieszali: Dorothee Piot i Daniel Maurel.

memoir manMęski Memoir to zupełnie inny wszechświat, nie czuję tu praktycznie żadnego przenikania się z damskim odpowiednikiem, raczej brak wspólnych tematów. Teoretycznie jednoczącym pierwiastkiem miał być absynt, ale prawdę powiedziawszy nie jest on ośrodkiem ani w pierwszej, ani w drugiej kompozycji i w obydwu został zupełnie inaczej ujęty. Gdyby nie wskazania ze strony producenta, nie przyszłoby mi do głowy, by szukać w Memoirach podobieństw opartych na tej nucie, juz prędzej typowałabym skórę.

Memoir Man jest dla mnie tą bardziej wymagającą ze ścieżek, jakie wytycza swoimi nowymi propozycjami Amouage. Mięta i piołun tworzą dość odrażające otwarcie, smutne i zimne. Jak to zwykle bywa w przypadku mięty kładzionej na drewno, całość przypomina mi wetiwer, w tym przypadku akurat taki, który za chwile ma umrzeć. W tym przedśmiertnym stanie, niejako antycypując obrócenie się w proch - czego dowodem pojawiające się, kurzowe, zakaszlane nuty - kompozycja waha się i miota przez długie minuty. Potem na szczęście decyduje się powrócić do świata żywych - najpierw nieśmiałym wejściem bardzo delikatnej, niemal zielonej róży, z akompaniamentem niewielkiej, ale wyjątkowo żywotnej smużki kadzidła. Od tych drobnych kroczków rozpoczyna się potężna, kompletna metamorfoza, która w końcu prowadzi do wspomnianego już powyżej portu przeznaczenia: poprzez skórę, brodząc przez obficie podkadzane, roślinne, soczyste akordy dopływamy do natchnionych drzew, jednocześnie popielnych i gorejących, chłodnych i rozgrzewających - sama nie wiem, czy to piekło czy raj. Skojarzenia z Gucci pour Homme są jak najbardziej na miejscu, ale ten cudowny dry down to Gucci pour Homme w studium idealnym, w świecie pierwotnym i nieskalanym śmiercią, kiedy kolorami i zapachami można się było żywić jak chlebem.

Jak widać, wersja kobieca zachwyca mnie introdukcją, męska - wybrzmiewaniem. Pomiędzy nimi czeka frapująca przygoda.

Nuty Memoir Man: absynt, piołun, bazylia, mięta; róża, kadzidło frankońskie, absolut lawendowy; sandałowiec, wetiwer, gwajak, ambra, wanilia, piżmo, mech dębowy, skóra, tytoń;
Rok powstania: 2010;
Zamieszała: Karine Vinchon-Spehner.

poniedziałek, 25 października 2010, elve
Tagi: Amouage
Related Posts with Thumbnails
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/02/11 15:57:44
Zgadzam sie z Twoja opinia o Memoir (damskim) - nie jest tak ogoniasty jak inne Amouage, ale tez nie znika szybko ze skory. "Nosiciel" moze o nim zapomniec po jakims czasie, natomiast otoczenie wyczuwa bardzo wyraznie. Nie nazwalabym go kobiecym w 100% - na mnie robi sie troche meski, niestety.
-
2011/08/18 17:03:35
Gdy powąchałem go po raz pierwszy uznałem, że ta próbka... musi być podróbką. To przecież jest jakiś, za przeproszeniem, Burberry Beat. Płaski ten zapach ten bólu:D



RichardDawkins.net