Menu

CO W NOSIE KRĘCI

Blog o perfumach

Cartier Declaration

elve

cartier declarationDéclaration to zapach, który powinien znać każdy miłośnik J-C Elleny, jak również każdy mający się za znawcę jego dokonań. Jest to kompozycja spinająca wiele z jego najważniejszych dzieł, a raczej, biorąc pod uwagę chronologię, kolumna z której wyrastają liczne żebra sklepienia jego zapachowego portfolio. Turin pisze, że to właśnie w Déclaration po raz pierwszy ujawnił się minimalistyczny styl Elleny, z którego tak dobrze jest teraz znany. Wcześniejsze kompozycje Elleny znam słabo, ale były to perfumy wagi ciężkiej. Déclaration jest więc wyrazistym punktem zwrotnym, wiele bowiem można o nim powiedzieć, ale nie to, że to ciężki kaliber.

Pierwsze, co rzuca się w nozdrza podczas poznawania tego zapachu, to jego świetlistość. Tak, jest pełen przestrzeni, zapełnionej soczystszymi niż w późniejszych kompozycjach Elleny kolorami, barwami bardziej nasyconymi i uporządkowanymi ciaśniej, co nie znaczy, że jest w tych perfumach tłoczno.
Drugie to jego podobieństwo do innych propozycji Elleny, podobieństwo ojcowskie. Nie było mi dane testować perfum tego twórcy (żadnego zresztą) w porządku chronologicznym, ale teraz, wiedząc co wiem, czuję w Déclaration silne przepowiednie dwóch pierwszych Ogrodów, Różanej Ikebany, Osmanthe Yunnan... I nagle przed oczami staje biblioteka zapachowa Elleny, te osławione 200 klocków, którymi bawi się tworząc kompozycje. Na szkielecie Déclaration , szalenie charakterystycznym - jak się okazuje - projekcie, zbudowano jeszcze wiele innych konstrukcji, i co nie powinno już dziwić, raczej ujmowano, niż dodawano. Nie sposób jednak nie zauważyć wspólnej linii zapachowych budowli, rozpędzonej, wychylonej ku górze, światłu i wiatrowi.
Trzecia ważka cecha Déclaration to jego optymizm. Tak pachnie beztroskie szczęście, kiedy jesteśmy młodzi, jest ciepło ale nie gorąco, świeci słońce, wieje wiatr, w porcie czeka jacht, są wakacje, a my mamy morze wolnego czasu, i ubrani na biało wybieramy się na żeglowanie po dużym, malowniczym akwenie.

shirtDéclaration jest zapachem raczej linearnym, jednak o tak dużym ładunku wdzięku, że ta pozorna prostota wcale nie razi. Wszystko w nim wibruje i połyskuje, cytrusy, świeży kardamon, echa kminu rodem z wielkiego Eau d'Hermes, lekkie i żywiczne, a przy tym przewiewne nuty drzewne. I jak to u Elleny - wszystko w idealnym porządku, tu jednak nie mam tego wrażenia spętania, które towarzyszyło mi przy poznawaniu Ogrodu po Monsunie. Zadziwia mnie, że o Déclaration jest tak cicho - czy to dlatego, że jak na nasze pędzące z furią w przód czasy jest już "stary"? Uważam, że przewyższa wiele późniejszych dzieł Elleny, o których napisano setki słów w setkach blogów, zresztą sam twórca przez długi czas przyznawał, że jest to zapach, który napawa go największą dumą. Radzę wszystkim, bez względu na płeć: wdziejcie białą koszulę Déclaration i pozwólcie jej załopotać.

Nuty: mandarynka, gorzka pomarańcza, bergamotka, brzoza, kolendra, kardamon, kmin, bylica, pieprz, jaśmin, jałowiec, cedr, wetiwer, drzewo różane, mech dębowy.
Rok powstania: 1998.
Twórca: Jean-Claude Ellena.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • da_markos

    to prawda ladny zapach - jednak dla mnie zbyt slodki. zdecydowanie bardziej minimalizm widac w d'hermes no i do tego nie jest w ogole slodki, co w dobie metroseksualnych zapachow jest prawdziwa rzadkoscia.

  • fqjcior

    Zgadzam się z autorką - Declaration to przełomowe dzieło Elleny. Dzieło, w którym odkrył i zdefiniował swój niepowtarzalny styl. Stąd pewnie jest z niego tak dumny. Kolejne jego propozycje - jak hermesowe ogródki czy przede wszystkim męski Terre D'Hermes (dla mnie to bardziej wytrawna i krzemienna wersja Declaration) to rozwijanie tego stylu, polegające na ciągłym upraszczaniu kompozycji i dążeniu do więszej "transparentności". Trzeba oddać Ellenie, że dopracował się bardzo rozpoznawalnego stylu i jest w nim konsekwentny, co czyni go jednym z najwybitniejszych żyjących obecnie perfumiarzy. Bardzo go cenię, a jego Terre to arcydzieło. Pamiętam jak wpadłem onegdaj do Douglasa na rutynowe testy nowości i trafiłem na Terre. Zostałem obezwładniony i oczarowany tym, co poczułem. Wszystkie inne zapachy na półkach "wyblakły w moich nozdrzach". Od tego czasu nic takiego się nie powtórzyło, mimo ze regularnie testuje nowości...

© CO W NOSIE KRĘCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci