Menu

CO W NOSIE KRĘCI

Blog o perfumach

Chanel Sycomore (2008)

elve

Sycomore Jacques'a (?) Polge'a podobno nie ma wiele wspólnego z oryginałem z roku 1930 (którego nie znam); w ogóle wydaje mi się zapachem dziwnie do Chanel nieprzystającym - i nie jest to obelga, lecz komplement. Naprawdę miło powąchać czasem coś niespodziewanego, zwłaszcza jeśli wyszło spod skrzydeł domu mody tak statecznego jak Chanel.

lenSycomore nastrojem i fakturą przypomina płachtę surowego lnu: jest oszczędny, szorstki, niemal zgrzebny. Włókien nie wygładzono, zachowały swoją na poły roślinną, lekko drapiącą fakturę, i naturalny, szaro-bury kolor. Sycomore jest oczywiście uniseksem, ale zawiera wiele pierwiastków lokujących go po stronie tradycyjnie postrzeganej jako męska - praktycznie nie ma w nim słodkich nut, za to wiele tych drzewnych, smołowych i ostrych jak jałowcowe gałązki. Wetiwer w Sycomore jest tak słony, że aż drapie w ustach i gardle. Wrażenie podsyca zalegający solidną warstwą dym, solidnie wędzony, niemal namacalny. Mimo tego kompozycja jest bardzo "zielona" w odbiorze, oczyszcza nos, otwiera płuca, jakby rzeczony dym był leczniczy. Moja dość sucha i chłodna o tej porze roku skóra nie daje rozwinąć się cieplejszym nutom bazy - ale czuję tam coś łagodnego, nienachalnego, próbującego rzucić cień ciepłego koloru w tę ciemną, przejrzystą kompozycję. Przypuszczam, że to miękki, trochę orzechowy sandałowiec, ale tak jak pisałam, mglistą jesienią widać tylko brązowawe przebłyski, całość Sycomore pozostaje zanurzona w chłodnych szarościach i brązach.
chanel sycomoreIm dłużej testuję ostatnią propozycję z serii Les Exclusifs, tym bardziej mi się podoba - roztacza przejmujący, trochę nostalgiczny, a trochę straszny klimat, nieodwołalnie kojarzący się z pewnym serialem. Istotne jest to, że wywołuje uczucia posługując się niewieloma środkami - tak jak wspomniałam, jest przejrzysty, złożony dosłownie z kilku akordów, które jednak zagrane razem dźwięczą przejmująco i bardzo nowocześnie.
Przeraża mnie butla o pojemności szklanki, ale bardzo chciałabym mieć trochę Sycomore na własność - jest to pierwszy wetiwerowy zapach, który uwiódł mnie na tyle, by chcieć go nosić.

Nuty: haitański wetiwer, grejpfrut, korzeń lukrecji, sandałowiec, różowy pieprz, jałowiec, cyprys, dym płonących drewien.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • daigee

    O rany, ten zalinkowany fragment Twin Peaks... Cudowna sprawa.

  • maborysa

    Najpierw był Twój opis, który mnie zachwycił, a potem udało mi się na allegro upolować 10ml. Dziś przyszła do mnie cała "szklanka". ....i coraz bardziej jestem zauroczona. Dzięki! Chyba już mam zapach na całe życie:))

© CO W NOSIE KRĘCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci