Menu

CO W NOSIE KRĘCI

Blog o perfumach

Comme des Garcons Burnt Sugar

elve

 

Comme des Garcons Burnt Sugar

Opisy serii Sweet Comme des Garcons od dawna rozpalały moją wyobraźnię. W końcu zwoje mózgowe przegrzały się, i kupiłam Burnt Sugar w ciemno - nie miałam innego wyjścia, seria jest póki co wyprzedana, nie udało mi się zdobyć próbek. A przecież kocham słodycze, musiałam jakoś ten spalony cukier dorwać. Pierwszy test okazał się ostatnim na bardzo długo: melasa rozlała się nieprzyjemnie, zbyt miękko, zbyt dziecinnie, niewinnie i rozlazło sypiąc pudrem, lejąc mlekiem, wszystko bez przekonania, bez krawędzi.
Wczoraj z pewnych względów test powtórzyłam, dziś po raz kolejny, i mam skrajnie inne odczucia. Burnt Sugar jest pięknym, złożonym, wspaniale noszącym się zapachem. Początek to sporo cynamonu, plus miękka, złocista, płynna nuta, którą kojarzę z rodzynkami zalanymi rumem - jest tu alkohol, syropowatość owoców, gorzkawo-drzewny, słodki posmak trunku. Potem pojawia się cynamonowa chmura, która wsysa w siebie całą wilgoć, i zawisa, marsowa, groźnie pomrukująca, potężna. I na to tło wchodzi najprawdziwszy spalony cukier - nie karmel, płynny, nieprzejrzysty i rozkosznie rozpływający się w ustach, lecz twarda, brązowa skorupa o woni chyba niezbyt szeroko akceptowanej. Wyraziste jest rozwarstwienie kompozycji: w nosie czuję chmurę słodkiego zapachu, w gardle - odświeżającą gorycz, podkreśloną ostrością miodu, czyżby gryczanego? Myślę, że podstawą tak pozytywnego odbioru jest fakt, że gdzieś w Burnt Sugar pochowały się przede mną kwiaty: jaśmin i kwiat pomarańczy to dość zabójczy duet, wiosną czułam je mocno, w najgorszym z możliwych, jakby jełczejącym wydaniu, teraz tylko odrobinę zmiękczają całość, dodają blasku.
Nie mam pojęcia, czy to zasługa innej diety, czy może pory roku, słonecznej i wietrznej, ale to jest zupełnie inny zapach niż ten testowany wiosną - na podmuchu z klimatyzacji czy w upale, tworzy fantastycznie wijącą się, brązową, gorącą smugę, furkoczącą niczym atłasowa szarfa w nadmorskiej bryzie. Trwałość i moc - znakomita.

Nuty: chiński anyż gwiazdkowy, kora cynamonowca, kwiat pomarańczy, korzenne ciasto, miód, jaśmin, gorące mleko, wanilia.

Dopisano później: niestety, Burnt Sugar był bardzo rozkapryszony, i dobre dni miewał rzadko, zbyt rzadko, by go przy sobie zachować. Ostatecznie dał się zapamiętać w tej pierwszej, nieudanej odsłonie. Trafił w dobre ręce :)

© CO W NOSIE KRĘCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci