Menu

CO W NOSIE KRĘCI

Blog o perfumach

Comme des Garcons Ouarzazate

elve

To ostatni z wielkich zapachów serii kadzidlanej CdG, którego do tej pory nie opisałam na blogu. Czekałam na lepsze czasy. Wyglądałam chwili, kiedy wypłynie na mnie czymś więcej niż wodą z cytryną i szczyptą gałki muszkatołowej. Bardzo pragnęłam poczuć ten pył wieków przesypujący się między palcami, czyste i odrealnione tchnienie kadzidła. Testowałam więc wytrwale, i za każdym razem doznawałam rozczarowania. Pustynny, święty wiatr nie rozpalał we mnie białej gorączki olśnienia, ale owiewał mnie z obojętnością, dążąc do bardziej podatnych, wdzięcznych wyznawców. Omijał mnie niczym martwy przedmiot, w który nie warto inwestować nawet iskry energii, bo nie wykrzesa się ognia z plastiku, nie wyciosa żywego serca z lodowych grud.
W końcu, po latach spokojnej pracy, udało mu się dotrzeć do mojego wnętrza, i czuję coś więcej niż rzeczona woda z przyprawami. Ouarzazate jest taki, jaki powinien być pustynny wiatr: gorący i suchy, wyprażony. Jedynie początek wieje chłodem znad wyziębionych nocą piasków. Osią tej kompozycji jest gałka muszkatołowa w duecie z wiązkami drewien. Kadzidło dominuje na początku, splecione ożywczym węzłem z zielonym, niemal cytrusowym labdanum. Później występuje raczej w formie złudnego, migoczącego mirażu na horyzoncie, drżące i zatopione w błękicie, nieosiągalne. ascendedZadziwiające jest, że dopiero teraz odkryłam, jak bardzo Ouarzazate przypomina mi Rock Crystal Oliviera Durbano, zapewne przez sporą dawkę kadzidła i pieprzu obecną w obu, ale też przez wrażenie świetlistości i czystości.

 Często słyszałam, że Ouarzazate jest białe - i tak jest, po trzykroć: przez pracowitą działalność słońca, dlatego, że bieli najbliżej do przezroczystości, i w końcu dlatego, że biały to kolor świętości. Ouarzazate jest zapachem świętym, kompletnie pozbawionym cielesnych konotacji obecnych w Avignon i Jaisalmer, a nawet tych materialnych z Kyoto i Zagorska. Pustynia jest opuszczonym miejscem, ascendencja już się dokonała. Świetliste fale energii nie rzucają nawet cienia.

Nuty: kadzidło, gałka muszkatołowa, szałwia, wenge, piżmo, wanilia, absolut labdanum, drewno kaszmirowe.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • anniehall78

    no nareszcie!
    nawet nie wiesz, jak długo na to czekałam :)
    (... bo ta woda z cytryną była bluźnierstwem ;)...)

  • ormal

    Anniehall, mam podobne zdanie. W chwili obecnej Ouarzazate to najpiękniejszy zapach jaki w życiu miałem okazje poznać, mimo że popularny w kręgach perfumomaniaków ;)


    Droga Elve, tak czytam po raz drugi od początku wszystkie Twoje recenzje i się zastanawiam dlaczego by nie wydać wszystkich recenzji w formie albumy lub nawet samej treści...

  • elve

    Ormal, mysle o tym od dawna. Jestem na etapie poszukiwania ilustratora - ilustratorow moze.

  • znikadelko

    A, jeśli ilustratorzy się nie znajdę, nie byłoby możliwym zilustrowanie albumu po prostu zdjęciami perfum, może w jakichś artystycznych ; - ) upozowaniach?

    Nie wiem tylko, jak jest z prawami autorskimi, ale nie jest chyba ich naruszeniem fotografowanie flakonów?

  • elve

    he, nie wiem. no i skąd mieć wszystkie flakony? ;)
    a propos artystycznych aranżacji: od razu przypomina mi się pewien wątek - nie pamiętam, czy z gazety, czy z wizażu - w którym perfumy występowały w rozmaitych scenkach rodzajowych. to mogłyby być świetne ilustracje do jakiejś leciutkiej książki o zapachach :)

© CO W NOSIE KRĘCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci